Pogoda może być dobra, albo bardzo dobra!

Ranek 8 listopada przywitał nas na zbiórce przy domku myśliwskim ulewą przypominającą swą intensywnością wiosenne zlewy. Zastanawialiśmy się co robić? Po odprawie i szkoleniu z zasad bezpieczeństwa na polowaniu postanowiliśmy ruszyć jednak w las.

Pierwszy miot, dziki „poszły” do tyłu. Drugi miot, około godzimy dziesiątej wyszło słońce. Okazało się też, że w tym miocie są dwie watahy dzików. Po krótkiej kanonadzie 5 dzików mogliśmy ładować na karawan. Gratulacjom nie było końca. Niektórzy nie mieli tyle szczęścia i trafiając w przypadkowe drzewo zaprzepaścili swoją szansę na dzika.

Z takim wynikiem zakończyliśmy nasze zmagania. Królem polowania został Kolega Kamil, oprócz tego dwóch Kolegów Darek i Lucjan zostało pasowanych na myśliwych.

Sławek od rana gotował grochówkę i gulasz z kaszą gryczaną. Należy też wspomnieć o delikatnych szaszłykach z combra sarny. To było znakomite zakończenie tak nieciekawie zapowiadającego się dnia!

//dt

Komentarze są wyłączone.